http://beatajarmolowska.blogspot.com/
Czas jakiś temu znalazłam w sklepie,, Hobbycraft ,, w Northampton niezwykłą książkę. Nosiła tytuł ,, Taking Risk in Watercolour a napisała ja i namalowała Shirley Trevena. Pani jest Angielką, artystką, malarką z akcentem na akwarele i mix madia a także screen printing- jak sama o sobie pisze. W jakimś wywiadzie mówi ,ze najbardziej lubi malować martwe natury,,, ale- jezu- JAK ONA JE MALUJE http://www.shirleytrevena.com/
W ostatnią niedzielę odbyły się pierwsze a więc historyczne warsztaty z biżuterii mix- media ,czyli połączenie filcu,masy Ferido i kamieni Swarovski.Oto uczestniczki kursu ujęte w moim salonie w czasie wymieniania się @.
uff… zmienialam komputer, oprogramowanie itp i nie wchodzily mi zdjecia na bloga … ale juz wchodzą jak widac,,, zainstalowalam inną przeglądarkę zwyczajnie..Zdjęcia dowodzą ze dziewczynom dobrze u mnie było, w domu w ogrodzie
i w pracowni chyba też.
A oto rezultaty.Najpierw kwiaty
A teraz naszyjniki z kwiatów ,ze złoceniami… przygotowane pod ferido.
Tym razem na kursie w Weedon zamiast barwienia mieliśmy raczej odbarwianie.
Otóz jak sie nałozy , natryśnie lub pomaluje tkaninę aluminium sulphate z czymśtam to ona/ tkanina/ się odbarwi w dowolny wzór co widać na zdjeciu. Odbarwiałam głównie lny i… ten rózowy / 2 od lewej / był wcześniej zielony. Brązowy był czarny, szary - khaki….. prawdziwa magia.Tylko trochę smierdzi w czasie gdy reakcja chemiczna zachodzi. A,ha i dodam jeszcze że można to odbarwione znów zadrukować
Potem były próby ze screen printing
Z następującymi efektami
A na koniec cos co sie nazywa breakdown printing. Na wylaną na ramę farbę nakłada się rózne obiekty , a kiedy to wyschnie obiekty sie usuwa i drukuje. Chyba w ramach eksperymentu mozna stosować tę techniką jedynie . Efekty tego druku nieco pózniej zaprezentuje bo dzieło nie wyschło i zostało w UK.Ale na ramie wyglądało tak
Finałowe wyjście ,, Blondynki,,na Poland Fashion Week. Fotografował Marcin Głowacki, który został tu zaocznie nadużyty, albowiem nie wyraził jeszcze zgody na publikacje tych zdjęć .Mam nadzieję, że to uczyni,gdyż w przeciwnym wypadku bedę musiała je zdjąć z bloga. A szkoda by było. Oto pierwsza porcja .
Widać ten granat/ klamra/Swarovskim sadzony?
A tu torebusia , boa, no i rękawiczki były fioletowe skórzane z falbanką jak ksiażka pisze. Ale kolorki , co?
Rajstopki w tym wyjsciu dopasowane do bufek i furażery dokładnie. Akurat były w sklepie .
Tu płaszczyk z lodenu z dekorami z filcu. Była jeszcze torba do kompletu ale się modelce zapomniało zabrać.
No a to cudne zdjecie to mozna by na bilbordach drukować. Marcin nie każ mi tych fot zdejmować pliz.

















Haft spod łowicza , ferido znad jeziora Michigan, kryształy z Lichtensztainu, plexi z łodzi , kokos z Karaibów, Srebro ze sklepu Arma a wykonanie z Otwocka.Aha… i wstążka z chustki z lumpeksu.